Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty


jesienna podróż
po tamtej stronie świata
wiosenny księżyc 

Ilustracja:
Marc Chagall - Przeprawa




jesienna chandra
kilka kropelek więcej
w herbacie z malin


---

Ciężar

Park. On. Wiosna. Zielona ławeczka.
Alejka w dębach i wiewióreczka.
Wieczór szepczący językiem liści.
W wieczorze słońce, pesteczka wiśni
wypluta łukiem w ostatnie zorze.

W tym wszystkim staruszka.
Jej szept: "Mój Boże,
Boże..."

Bo jak się nagle to na nią nie zwali!
Jak nie przypomni i nie przygniecie!
- Przez resztę życia jej w tym szukali
i nie znaleźli... wiecie?






jesienny zmierzch
w zamykanych oknach
milkną gawrony




jesienne wykopki —
chłop do worka
trener do szatni


----

Ekstraklasa



Zbrojni w tasaki, noże, siekiery
przybyli "Legii" nieprzyjaciele.
Naprzeciw nim, z kościoła wybiegł
różowy, moherowy beret.

- Bij babcię! - sto gardeł wrzasnęło.
- Łobuzy! - pisnęła babcia
i z furią uniosła laskę,
na wrogie hordy natarła.

"Erki" krążyły jak sępy
wokół stadionu „Legii”
i mecz odłożono na rok,
bo nawet piłkarze polegli.

A moherowy beret,
czy babci się chociaż zsunął?
Nikt nie wie - po wszystkim zbiegła
na mszę do kościoła na ósmą.








gdzie jesteś świecie
zanim rozwieje się mgła?

... pokrywam ... mapy ...


---

Powidok

Zmiana punktu widzenia: zarys skweru, drzewo
uwidacznia o świcie pędzel z szarej strefy.
Powracają nieswoje, jakby Amadeo
Modigliani zakładał rzeczom siwe maski.

Pod pozorem zamglenia, w zatartym kolorze
ukrywa brak konceptu na kolejne rano:
noc chowana doraźnie pod jesienną twarzą,
dniem spóźnionym o kwadrans (moment nieuwagi?)

świeżą rysą na ławce, korą zdartą z drzewa -
podejmuje to samo, co wczoraj, wpół słowa.
Nawet mgła dzisiaj gęstsza: Amadeo miesza

farbę, jakby chciał zatrzeć mnie, patrzącą z okna.






jesień —
coraz większe
dziury w swetrze




dział onkologii
przez drzwi z nową pacjentką
nić babiego lat…


---

Damianek

na próżno czuwaliśmy
próżno śmiały się wszystkie światła domu
rankiem coraz wyraźniejszy uśmiech
jaśniał odbity na przezroczystej twarzyczce

kiedy wreszcie całego
ukradła noc
w nas pozostał na zawsze
tamten uśmiech