* Zgubiony *

- Kawałek. Jeszcze kawałek. Dosłownie kawałeczek...
Poznana na karuzeli wesołego miasteczka piękna dziewczyna ciągnęła mnie coraz głębiej w las.
- Gdzie ty w końcu mieszkasz? - zapytałem nieco zaniepokojony.
- Już niedaleko. Zaraz zobaczysz... - obdarzyła mnie jednym z tych uśmiechów, po którym nawet największy tchórz czuje, i to nieźle, że jest przede wszystkim mężczyzną.
Szedłem za nią już bez słowa, chłonąc zapach rozgrzanego żądzą ciała.
- Jeszcze kawałek. Prawie jesteśmy. Jeszcze tylko jeden kawałeczek... - mówiła co jakiś czas, gdy pytałem, gdzie mieszka. Jej uśmiech za każdym razem uśmierzał mój niepokój, choć wszysko było mi coraz bardziej obce. Konstelacje na niebie i światełka prześwitujące pomiędzy koronami drzew, kiedy samoloty... Zaraz, jakie samoloty... przecież tu nic się nie zgadza - myślałem z coraz większym niepokojem. Nawet te fragmenty ciała, które widziałem leżące cały czas przed nami, choć dawno je minęliśmy, a ona, kiedy chciałem zawrócić, szeptała
- Kawałek. Jeszcze kawałek. Dosłownie kawałeczek... ciągnąc mnie coraz głębiej w las.


na nocnym niebie
samoloty i gwiazdy
-- droga do domu













https://youtu.be/8F5VQnMYtw8


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz